Z niektórymi urządzeniami żal mi się rozstawać. Dostaję je do testów, są ze mną kilka tygodni – a potem po recenzji pakuję je w pudełko, oddaję do rąk kurierowi, a w głowie kołacze mi się jedna, nieznośna myśl: o nie, jak ja teraz będę bez tego żył? Tak właśnie było z Acer Predator.

Graczem pecetowym nie jestem od naprawdę wielu lat. Już w liceum miałem dosyć tego nieustającego wyścigu bez mety – ulepszania, dokupywania kolejnych części do swojego komputera, walki ze sterownikami, systemem operacyjnym oraz całą masą innych szczegółów, na które ciągle trzeba było zwracać uwagę aby pograć w jakiekolwiek nowe tytuły chociaż na poziomie minimum.
Po latach udręki, spokój ducha odnalazłem w konsoli i od tamtej pory właśnie przy niej spędzam większość wolnego czasu. Do przeglądania sieci wykorzystuję najczęściej ekran telefonu komórkowego.
Miejsce komputera? Stoi gdzieś w zakamarku mieszkania i wykorzystywany jest od wielkiego dzwonu. Odpalam go głównie, aby zmontować krótki film rodzinny, zgrać zdjęcia lub… napisać tekst na bloga.

Kiedy zatem otrzymałem od Acera ich najnowszą konstrukcję – laptop Predator, podchodziłem do niego troszkę jak pies do jeża. Wielki, ciężki i agresywny design kompletnie przeczył tradycyjnemu lapkowi, który w moich oczach kojarzy się przede wszystkim z mobilnością, lekkością i łatwością przenoszenia gdziekolwiek, gdzie moc ukryta jest w środku a nie skupiona na obudowie.

Wygląd i wykonanie

Pudło w którym przyjechał sprzęt było ogromne. Wyjęcie go z kartonu, wcale nie poprawiło tego wrażenia. Tutaj zwyczajnie wszystko jest duże. Wielki zasilacz, wielki laptop z wielkim ekranem. Patrząc od góry – na pokrywie znajduje się ogromne logo serii Predator i dwa paski lamp ledowych. Z tyłu znajduje się przyciągająca uwagę maskownica na wentylatory otoczona czerwoną opaską. Ma ona drapieżny wygląd (zresztą jak wszystko w tym laptopie), ostre krawędzie, przywołujące na myśl sportowe samochody, co moim zdaniem dodaje dużo uroku całej konstrukcji.
Pierwsze wrażenie po uruchomieniu?

Acer; Acer Predator; Predator 17; laptop; laptop dla graczy; komputer dla gracza; notebookKomputer świeci się jak neon – podświetlenia pokrywy, podświetlenia pod klawiaturą, a i sam wygląd jest taki jakiś… na granicy kiczu. Ciężko by było wyjść z nim gdzieś na miasto i niezauważonym usiąść w knajpie, chcąc napisać tekst. Na szczęście te wszystkie świecidełka da się wyłączyć, ale o tym dalej.

Idąc zgodnie z ruchem wskazówek zegara, tuż po prawej stronie znajduje się cała masa portów i wejść! Od obowiązkowego Kensington Locka, port LAN, Display Port, HDMI, USB 3.1, oraz 2 porty USB 3.0. Z przodu, podobnie jak z tyłu – nie ma żadnych wejść, ale za to lewa strona skrywa pewien sekret. Znajduje się tam port na wspomniany zasilacz, dwa pełnowymiarowe porty USB 3.0, gniazdo mikrofonowe oraz słuchawkowe, czytnik kart SD i największy bajer tego sprzętu – wymienny moduł. Do wyboru w zestawie są dwa rozszerzenia, a jest nim czytnik płyt Blu-Ray oraz dodatkowy wentylator. I za to wielkie brawa dla producenta. Sam z płyt korzystam coraz rzadziej, za to dodatkowego chłodzenia nigdy za wiele.

Podnosząc pokrywę urządzenia, cieszyłem się trochę jak mały dzieciak na widok nowego zestawu klocków lego. Do dyspozycji bowiem dostałem pełnowymiarową klawiaturę z kilkoma strefami podświetlenia oraz kolumną przycisków programowalnych – tzw. Makr.

Predator wykonany jest z plastiku z dodatkiem włókna szklanego. Wszystko jest spasowane idealnie – nic nie trzeszczy, nic się nie ugina, macany jest przyjemny w dotyku (taka delikatnie gumowato-matowa powierzchnia). To niestety ma swoje minusy – laptop bardzo łatwo zbiera kurz i odciski palców. Podczas testów miałem naprawdę spory problem z utrzymaniem sprzętu w czystości. Dla estetów – ogromna wada.

Acer; Acer Predator; Predator 17; laptop; laptop dla graczy; komputer dla gracza; notebook

Podzespoły

Te można by było podsumować jednym wyrazem. Bezkompromisowe. Tutaj jest dosłownie wszystko, o czym tylko można zamarzyć. I nie ma coś – za coś.

Procesor: Intel Core i7-6700HQ 2.60 GHz
Pamięć: 32GB Ram
Dysk: 512+512GB SSD w trybie RAID oraz 1024GB HDD
Karta Graficzna: NVIDIA GeForce GTX 980M z 4 GB RAM
Dźwięk: SoundPound 4.2 czyli 4 głośniki, dwa subwoofery wraz z Dolby Audio.
Ekran: 17,3″ 4K UHD (3840 x 2160) 16:9 IPS

Wrażenia

Już dawno – kawałek krzemu, wyświetlacza i plastiku nie sprawiał mi tyle frajdy, co Predator 17. Tajwański producent reklamuje go jako laptop dla graczy i takim rzeczywiście jest. Charakterystyczny design ma przyciągnąć młodych ludzi, którzy lubują się w tego typu konstrukcjach, a dzięki absolutnie topowej specyfikacji – będzie służyć przez wiele lat jako doskonały sprzęt do grania.

Acer; Acer Predator; Predator 17; laptop; laptop dla graczy; komputer dla gracza; notebook

W pierwszych dniach testów korzystałem z niego zatem tak, jak był reklamowany. Długo próbowałem go zadławić wszelkimi grami jakie tylko posiadałem. Nie zdziwiło mnie wcale, że moja ukochana Cywilizacja, Pillars of Eternity czy Divine: Original Sin działały na pełnych detalach bez jakichkolwiek potknięć.
Większe wrażenie wywarło na mnie uruchomienie Project: Cars w trybie ULTRA i ciągle przy tym wyświetlając pełne 60 klatek. MadMax? To dla niego pestka.

Bez najmniejszych wątpliwości podpisuję się pod słowami, że Predatora nie da się w grach zamulić.

Dla mnie jednak ten laptop stanowi doskonałe narzędzie pracy. Spokojnie można na nim montować filmy, obrabiać zdjęcia nie martwiąc się o ich jakość, bowiem wyświetlacz jest naprawdę duży i doskonale wyświetla wszystkie barwy.
Można oczywiście narzekać na wymiary oraz blisko 4 kg wagę, ale nie jestem pewien czy to nie byłaby przesada. Ten sprzęt z natury nie jest mobilny. Tutaj nikt nie wciska nam kitu mówiąc, że zabierzemy go ze sobą gdzie tylko chcemy.
To sprzęt dedykowany graczom i to właśnie im ma dostarczać główną frajdę podczas rozgrywki. Dzięki tej wadze i dobrym gumom od spodu – nie zdarzyło mi się, żeby laptop suwał się po biurku czy w jakikolwiek niekontrolowany sposób się przemieszczał.

W przeciwieństwie (do opisywanego przeze mnie wcześniej) Acera R13 – klawiatura jest tutaj jedną z najprzyjemniejszych, z jakimi do tej pory miałem do czynienia. Klawisze są odpowiednio duże, mają przyjazną fakturę i odpowiedni, miękki skok. Klawiatura jest pełnowymiarowa z dodatkowym blokiem numerycznym. Ma ona kilka stref podświetlenia. Część główna jest czerwona zaś blok numeryczny jarzy się na niebiesko. Jeżeli kogoś to denerwuje – większość z tego, można wyłączyć.

Acer; Acer Predator; Predator 17; laptop; laptop dla graczy; komputer dla gracza; notebook
I znów – w przeciwieństwie do R13 – tutaj touchpad wykonany został wzorowo, a korzystanie z niego w końcu nie jest katorgą i nie wymusza podłączania zewnętrznej myszki. Konstruktorzy pomyśleli także o tym, że w ferworze emocji podczas grania – gładzik może przeszkadzać – zatem zawsze pod ręką jest dodatkowy klawisz do jego deaktywacji.

Takich udogodnień w całym urządzeniu są dziesiątki. Są klawisze makro które możemy dowolnie definiować, mamy absolutnie fantastyczne wrażenie dźwięku przestrzennego, dzięki 4 głośnikom i dwóm subwooferom. Wyświetlacz można dowolnie konfigurować – od podświetlenia – aż po barwy, nasycenie czy tryby pracy.

To genialna maszyna, ale nie dla każdego

Mógłbym długo rozpisywać się nad kolejnymi zaletami Predatora 17 i cały czas nie byłoby w tym krzty przesady. Najważniejszym kryterium dla większości z was będzie jednak cena. Ta zaczyna się od 6 tysięcy złotych przy najbardziej zubożonej wersji. Egzemplarz opisywany przeze mnie to koszt ponad 12 tysięcy złotych. Nie oszukujmy się. To cena kilkuletniego samochodu lub jeden wyskok żony na zakupy i wielu osobom wyda się astronomiczna.

Jeżeli jednak szukasz wydajności, jakości, a koszt ma dla ciebie drugorzędne znaczenie prawdopodobnie… i tak się zdecydujesz właśnie na produkt Acera. Porównując go z najbliższą konkurencją (a więc m.in. Asusem czy produktami od Alienware) – Predator wypada najlepiej i najtaniej.

Żal mi będzie odsyłać ten komputer. Doskonale potrafi zastąpić sprzęt stacjonarny, a przy tym ciągle pozostaje mobilny i względnie łatwy do przeniesienia czy przestawienia.
Przyjemnie jest obserwować jak producent, który w pamięci wielu – jeszcze całkiem niedawno był daleki od ideału – tak szybko i tak fajnie się zmienia. Predator 17 otrzymuje ode mnie rekomendację jakości.

Acer Predator 17

od PLN6000
Acer Predator 17
9.3333333333333

Design

8/10

    Jakość

    10/10

      Funkcjonalność

      10/10

        Zalety

        • Wydajność!
        • Jakość!
        • Możliwość konfiguracji wszystkiego
        • Ekran
        • Kultura pracy
        • Cena

        Wady

        • Obudowa łatwo łapie odciski palców
        • Wymiary
        • Masa
        • Sebastian Bajon

          Dziwne MSI ge72 ma taką samą specyfikację, a jest o ponad 1k złotych tańszy

          • Jeśli tylko będę miał okazję porównać to na pewno dam znać! 🙂

        • kieri

          mam problem z włączeniem czerwonych ledowych paskow na pokrywie , nie chcą się świecić

        • kieri

          mam problem z włączeniem czerowych pasków ledowych na pokrywie , nie chcą się świecić