Samsung PowerBot VR9000 – Test odkurzacza dla faceta.

Samsung PowerBot VR9000

Jako dziecko chciałem być bogaty, mieć służbę w domu a czas poświęcać na rozrywki. Dzisiaj dalej chciałbym być bogaty i mieć czas na rozrywki, ale służby już nie potrzebuję.

Świat gna do przodu i to co grubo ponad dwadzieścia lat temu wydawało się pieśnią przyszłości, dziś stało się standardem w domu. Pralki automatyczne, elektryczne suszarki do prania, zmywarki a nawet automatyczne miksery służą nam, byśmy mogli zaoszczędzić cenne minuty wolnego czasu.

Takie prace można lubić bądź nienawidzić ale zawsze jednak trochę zajmują. Jedną z czynności, którą akurat ja w domu lubię robić to odkurzanie. To prawie jak rytuał. Raz przy razie, dokładnie, żeby nie trzeba było poprawiać.
Jakby się głębiej nad tym zastanowić, może się to wydawać głupie ale od małego miałem frajdę ze sprzątania domu w ten sposób.

Odkąd sięgam pamięcią, odkurzanie było przyjemne. Jak miałem 2-3 lata mama woziła mnie na jednym z naszych pierwszych odkurzaczy Predomu jak ten ze zdjęcia poniżej:

3571159200_1448378400

To była moja pierwsza wyścigówka, na której jeździłem tak długo, dopóki nie urosłem na tyle, że kółka odpadły pod moim ciężarem.

Potem zaś w wieku gimnazjalnym wydzwoniłem rachunki na blisko 500-600zł do swojej ówczesnej ukochanej. Jako rekompensatę, miałem odrobić całą kwotę własnie pracami domowymi – zmywaniem, sprzątaniem czy cokolwiek co akurat trzeba było w domu zrobić. Odkurzanie ponownie stało się moim ulubionym zajęciem – zwyczajnie było najprzyjemniejszym i najlżejszym obowiązkiem z dość długiej listy. Na przestrzeni lat ta rutynowa czynność wykonywana co drugi dzień w mieszkaniu weszła mi w krew. Jest w tym coś przyjemnego, kiedy wyciągam tego ssącego, wyjącego słonia by poodkurzać mieszkanie. Jest za tym i trochę wspomnień a także chwila na oderwanie się myślami od dnia codziennego.
Zawsze, kiedy ominę jakieś miejsce od razu w uszach dźwięczą mi słowa mojej mamy tłumaczącej mi, że mam odkurzać dokładnie. Raz przy razie.

W sumie jest w tym metoda. Uczy to trochę cierpliwości i dokładności.

Kiedy zatem uciąłem krótką dyskusję z przedstawicielem firmy Samsung na temat spędzania wolnego czasu usłyszałem krótkie acz zdecydowane twierdzenie:

Podeślę ci coś. Zobaczysz, że można spędzić czas inaczej

Wzruszyłem ramionami. Co mam mu tłumaczyć, że ja zwyczajnie lubię to robić? Jednak następnego dnia zapukał do mnie kurier dzierżąc dość duże pudło z napisem „Samsung PowerBot VR9000”. Nie powiem, nazwa chyba inspirowana Jetsonami albo innymi futurystycznymi filmami choć jak dla mnie dopisek „automatyczny odkurzacz” w zupełności by wystarczył.
Urządzenie wielkości felgi samochodowej z wyświetlaczem led, kilkoma przyciskami, i miedzianej pokrywie silnika wyglądało intrygująco chociaż nie dawałem mu większych szans. Otóż bowiem zrządzeniem losu każde pomieszczenie w moim mieszkaniu ma próg. W dodatku na różnej wysokości – od 3mm do nawet 3cm. Bez wiekszego entuzjazmu podłączyłem Bazę-Matkę do kontaktu i obserwowałem.

Odkurzacz uruchomił się momentalnie złowieszczo odliczając od 5 do 0. W pierwszej chwili nie wiadomo – uciekać? Krzyczeć? Chować się? Ten jednak po odliczeniu poinformował o swojej gotowości do działania i zaczął pracować.IMG_1952

Nie mogę powiedzieć, że robił to źle. Ba! Prawdopodobnie zrobił to lepiej ode mnie. Komputer pokładowy urządzenia i wszystkie czujniki działały świetnie wykrywając wszelkie przeszkody po drodze i sprawnie je omijał. Odkurzał „raz przy razie” tak dokładnie, że nawet moja mama byłaby zachwycona jakością jego pracy.

Całością steruje się za pomocą pilota w którym tak naprawdę ważne są 3 przyciski: Start, Powrót do bazy oraz punktor, za pomocą którego możemy odkurzaczowi wskazać konkretne miejsce do odkurzenia.
To strasznie fajna sprawa. Tą funkcją bawiłem się z dobrą godzinę. Pozwala się czuć jak mama/teściowa/żona która stoi ci nad uchem i mówi „jeszcze tu ominąłeś! I tu! I tu!”. Za tę opcję brawa dla Samsunga.
Równie fajne są opcje timingu – dzięki czemu odkurzacz pracuje, gdy akurat jesteśmy w pracy oraz specjalny czujnik – jeżeli mamy otwarte schody, stawiamy go przy nich i nie martwimy się, że zamiast poodkurzanego mieszkania będziemy mieli kupkę złomu.

Dużym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że sprzęt bez problemu poradził sobie z progami, szczególnie z tym najwyższym.

Samsung PowerBot VR9000

Czy zatem kupiłbym go? Jakbym był bogaty i uwielbiał tego typu gadżety to na pewno tak. Ale nie jestem i go nie kupię. Po pierwsze – ten odkurzacz nie wjedzie wszędzie. Jak masz krzesła wsunięte pod stół – z racji gabarytów tam nie wjedzie. A to przecież najczęściej zanieczyszczone miejsce w domu zaraz po podłodze w kuchni 😉
Po drugie – trzeba jednak zawsze pilnować, by odkurzacz miał swobodę działania. Raz pozostawiłem pod suszarką kupkę prania – czujnik nie wykrył, zawisł na moim T-Shircie i zablokował się tak, dopóki mu nie pomogłem.
Po trzecie – cena. Testowany egzemplarz to blisko 3000zł co pozwala mi za to kupić 3 odkurzacze klasyczne Electrolux UltraSilencer, które sobie chwalę. Po jednym dla żony, matki i teściowej.

Wydaje mi się, że jednak jestem w mniejszości. Podczas moich testów przez mój dom przewinęła się spora grupka ludzi. Dwie z nich były zachwycone urządzeniem na tyle, że… same go już kupiły chociaż sami otwarcie przyznali, że to będzie „wspomagający” odkurzacz niż ten główny.

Nie mogę się doczekać kolejnej generacji tych odkurzaczy. Jestem pewien, że poradzą sobie jeszcze lepiej. Aby tak mogło być przede wszystkim muszą się zmniejszyć gabaryty. No ale żyjemy w złotych czasach miniaturyzacji zatem wszystko przed nami.

Na tą chwilę to fajny i praktyczny gadżet. Ale tylko gadżet.

 

Wpis powstał na urządzeniu Asus Transformer T100HA
  • Obserwator

    Fajny, ale ze względu na cenę sobie odpuszczę…