PicoPix 4835 – recenzja

Jest mały, ale nie wpadniesz przez niego w kompleksy

Ponad pół roku minęło odkąd zrecenzowałem i rozstałem się z maleńkim pikoprojektorem marki Philips – modelem 4010.

Nie sądziłem, że ten szkrab o niewielkich możliwościach schwyta mnie za serce. Wiecie, nie oczekiwałem od niego za wiele – jasność raptem 150 lumenów, mizerna rozdzielczość obrazu ale z drugiej strony, ze swojej roli wywiązywał się wzorowo.
To dało mi apetyt na więcej.

Kiedy przyszła paczka z młodszym i lepszym modelem – moja radość nie miała końca

Cholera no. Nowy PicoPix jest trochę jak młodszy brat. Kochasz go, mieszkasz z nim w domu, nawet komplementujesz. Jednak gdy tylko goście wychodzą i zostajesz z nim sam na sam – potrafi dojść do rękoczynów.

Bo model 4835 wzbudza właśnie takie mieszane uczucia. Z jednej strony jest on bowiem na każdej płaszczyźnie lepszy.
Jasność? Blisko trzykrotnie lepsza i tutaj wynosi 350 lumenów. A to już sprawia, że naprawdę można z niego korzystać znacznie częściej niż tylko w idealnych ciemnościach.
Druga, równie znacząca zmiana: rozdzielczość. Tutaj w końcu pojawia się ludzkie, akceptowalne 720p. I to jest główny element, który sprawił, że urządzenie gości się u mnie bardzo długo.

20161010_200103706_ios

Klaudyna, już szeroko rozpisała się na swoim blogu, jak często z niego korzystamy. Obraz jest naprawdę dobrej jakości, barwy są wyraziste i często podłączam nawet konsolę do niego.

Philips jest zwyczajnie wygodny. Z innych zmian – cieszy mnie obecność… głośnika oraz wbudowanej baterii.
Ten pierwszy to zwyczajny brzęczyk i nie macie się co łudzić by zastąpił wam kino domowe. Nie ta klasa, nie te możliwości ale na wieczorne oglądanie serialu – jak znalazł.

Bateria też wielokrotnie się przydaje, szczególnie gdy jesteś w podróży. Spokojnie wystarczy ci na obejrzenie pełnometrażowego filmu a dzięki wyjściu usb – posłuży też za powerbank dla twojego telefonu. Świetne. Genialne.

Co zatem jest nie tak?

Przede wszystkim – ilość i typ portów. Tutaj są raptem 3. Pierwszy, to wymienione już przeze mnie wyjście USB.
Drugi – Micro-HDMI. I ten potrafi doprowadzić do szału. Nie rozumiem, czemu nie zastosowano normalnego, pełnowymiarowego portu. Miejsca na to jest aż nadto. I tak w efekcie chcąc korzystać ze swojego Compute Sticka – rozwaliłem już 3 przejściówki.
Trzeci port to typowy port słuchawkowy.

PicoPix 4835

PicoPix 4835 w towarzystwie Acer V7500. Kolosalna różnica

Druga kwestia dotyczy raczej tego konkretnego egzemplarza. Po prostu po 30 minutach korzystania z projektora obraz robi „pyk” i staje się rozmazany.
Co oznacza, że muszę co pół godziny korzystać z pokrętła do ostrości obrazu. To frustrujące bo z mojej perspektywy wyklucza montaż „na stałe” urządzenia np. pod sufitem.
Przecież nie będę stawał na krześle kilka razy w trakcie seansu by to poprawić

Nawet gdyby jednak nie rozmazywał – nie ma co myśleć o takim montażu a to chociażby ze względu na brak pilota. Zatem włączyć go można tylko i wyłącznie poprzez przycisk Power umieszczony na obudowie.

Ostatnia rzecz, która mnie męczy to brak kalibracji trapezu w poziomie. Tak, względem poprzedniego modelu, możemy kalibrować obraz w osi Y. Szkoda zatem, że nie skuszono się na dodanie możliwości kalibracji w osi X.

Trudna miłość

Wiem, że to krzywdzące. W końcu mamy urządzenie typowo mobilne, które na siłę chce się wykorzystać do pracy w domu.
Być może. Ale to trochę jak ze zdolnym, ale leniwym uczniem. Wiesz, że potrafi dużo więc zaczynasz od niego wymagać coraz więcej.

To co wymieniłem, to nie są wady. To są braki, które mi przeszkadzają bym otrzymał urządzenie idealne zamiast tylko bardzo dobrego. Małe, nie rzucające się w oczy pudełko podwieszone pod sufitem, które wieczorami może posłużyć do seansów kinowych.
Bo ja sobie nie wyobrażam by w sypialni ustawić ogromny, 60 calowy telewizor. Uwierzcie mi – próbowałem.
A tak? Podłączyłbym PicoPixa 4835 pod sufitem, który praktycznie zniknąłby z zasięgu wzroku.

picopix-4835-2

Jednak już teraz jest to urządzenie świetne w tym, do czego zostało zaprojektowane. Jest mobilne, samo wystarczające (głośnik, bateria), niewielkich rozmiarów o satysfakcjonującej jasności ekranu i rozdzielczości.

Zatem jeżeli takiego urządzenia szukasz – bierz śmiało. Jak szukasz malutkiego projektora do domu – czekaj na kolejną generację.

  • Obserwator

    Po sprawdzeniu ceny – ochota przeszła…