Strona główna » Cyfrowe Państwo? Daleko nam jeszcze do tego!

Cyfrowe Państwo? Daleko nam jeszcze do tego!

Robimy postępy, ale przy tak irytujących brakach, nigdy nie dojdziemy do perfekcji.

Podczas gdy Estończycy mogą głosować przez internet u nas zaczyna raczkować coś, co szumnie nazywane jest cyfrowym państwem. Nie powiem – jest znacznie lepiej niż kiedyś i wiele bieżących spraw rzeczywiście można załatwić wygodniej. Jednak to właśnie drobne, często irytujące detale sprawiają, że nie ma mowy o pełnej satysfakcji.

Przykład pierwszy – Warszawska Karta Miejska

Kto porusza się regularnie w stolicy komunikacją miejską ten wie, jaką wygodę stanowi WKM. Bilet miesięczny lub kwartalny kodowany na spersonalizowanej karcie to fantastyczna sprawa. Do tego karta często jest również kartą rabatową do wielu instytucji kulturalnych. Można jednak wyrwać rabat znacznie większy – a to za pomocą e-hologramu, który trzeba wgrać na ów kartę.

By móc to zrobić, trzeba przede wszystkim rozliczyć podatek – a więc złożyć PIT – w warszawskim Urzędzie Skarbowym. Potem wystarczy tylko iść do biletomatu by ów hologram wgrać na kartę i w ten sposób możemy cieszyć się kolejnym, 10% upustem na komunikację. Co w kolejnym roku? No cóż, musimy sami pilnować by do każdego, 30 września, ten hologram w tym biletomacie przedłużać.

I ja się pytam – dlaczego?

Czemu urzędy mając komplet moich dokumentów sami, systemowo, nie zadbają o przysługującą mi zniżkę? Nie podoba mi się fakt, że mogę wysłać pit pocztą elektroniczną, ale już o e-hologramie muszę pamiętać samemu? To powinno działać z automatu, w sposób niezauważalny dla użytkownika końcowego.

Jeśli jednak to nie jest dla was wystarczającym absurdem, to przytoczę historię po tym jak ów kartę zgubiłem. I tak, jeśli PITu nie złożysz akurat elektronicznie, to procedura uzyskiwania e-hologramu na duplikacie karty wygląda w następujący sposób.

  1. Trzeba iść do Urzędu Skarbowego i złożyć pismo o potwierdzenie złożenia PITu w stolicy
  2. Ponownie pójść do Urzędu Skarbowego, by ów potwierdzenie odebrać
  3. Udać się do Punktu Obsługi ZTM wyrobić nową kartę miejską i przekazać potwierdzenie
  4. Udać się do biletomatu i wgrać e-hologram.

Chciałbym doczekać się czasów, gdy to wszystko mogę wykonać z domu i pojechać w wybrane miejsce tylko po to, by tę kartę odebrać.

Problem drugi – aplikacja E-Obywatel

Ministerstwo Cyfryzacji wypuściło w ostatnich miesiącach fantastyczną (poważnie!) aplikację E-Obywatel. Dzięki elektronicznemu podpisowi możemy w niej trzymać dowód osobisty, prawo jazdy oraz ubezpieczenie auta, co znacząco odchudza nas portfel z dokumentów. I to wszystko działa, dopóki dane są tam aktualne.

We wrześniu miałem przedłużaną polisę ubezpieczeniową dla auta i będąc święcie przekonany o niezawodności aplikacji – nie drukowałem już niepotrzebnego druczku o polisie. To nie tylko bardziej ekologiczne ale również zwyczajnie nie zajmuje czasu. Jakież było moje zdziwienie, gdy w połowie października odkryłem, że mój ubezpieczyciel… nie odświeżył dane w centralnym rejestrze danych. Krótko mówiąc – Axa Ubezpieczenia dała ciała, a ja przez to jeździłem bez wymaganych dokumentów.

I tutaj ponownie jako użytkownik zostałem skazany na słuchanie długiej melodyjki na infolinii by łaskawie ktoś po drugiej stronie puścił wniosek o odświeżenie danych. Tylko czemu ja to muszę pilnować?

Narzędzia są. Teraz wystarczy by działały

Robimy postępy – temu nie mogę zaprzeczyć. Jednak tak drobne potknięcia jak to sprawia, że ciężko się jednak nie zdenerwować. To wszystko rzeczy, które miały nam służyć a często powodują frustrację i dodatkowo zajmują czas. A nie tak miało być.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?