Strona główna » Chcemy chronić środowisko? Musimy ograniczyć sprzedaż elektroniki

Chcemy chronić środowisko? Musimy ograniczyć sprzedaż elektroniki

Telefony, laptopy, tablety - elektronika zrobiła się za tania a to zalewa nasze środowisko.

Duszę mam gadżeciarza, który z zachwytem spogląda na kolejne nowości i z nieukrywaną przyjemnością jeździ na różne targi – czy to PGA czy Digital Dragons. Wszędzie tam czuję się jak ryba w wodzie a rozkładanie tajników tych sprzętów jest dla mnie niczym hobby.

Z drugiej strony jestem ojcem

Bycie ojcem to odpowiedzialność. To nie tylko poczucie obowiązku wobec wychowania swojego dziecka w zgodzie z ogólnie przyjętymi zasadami ale również dbanie o jego przyszłość. Temat ekologii i ochrony środowiska jest mi bliski i pomimo duszy geeka, martwi mnie podejście firm technologicznych do ekosystemu biologicznego. Naszym problemem dziś jest nie tylko zalewający świat plastik ale także całe góry elektroniki.

Kłopot w tym, że każdy produkuje co chce i kiedy chce

Mówię otwarcie – nie wiem jak rozwiązać ten problem bo jestem daleki od rozwiązania sterowania gospodarką centralnie. Chociaż uważam, że produkcja dziś taniej, beznadziejnej jakościowo elektroniki jest po prostu zbyt łatwa. Było już na rynku trochę marek, które tak naprawdę ściągały tanie, chińskie urządzenia, które rażąco odstawały jakościowo od średniej rynkowej naklejając tylko swoje logo i sprzedając w elektromarketach w koszach z przecenami.

Te urządzenia są tak tanie, że nawet nie jest opłacalna ich naprawa. W przypadku reklamacji jest wymieniane od razu na nowe. Czy jednak ktokolwiek to reklamuje, jeśli za telefon bądź tablet ma dać jakieś 100 czy 200zł? Potem to się rozpada, ląduje w koszach na śmieci.

Są robione kroki ku temu, ale jakieś takie… niemrawe

Unia Europejska stara się robić coś w tym kierunku. Kłopot w tym, że są to ruchy pełnie niekonsekwencji. Wypracowano unifikację ładowarek, co się chwali, ale nikt już nie zadbał o to by je ustandaryzować. I tak jeden producent do szybkiego ładowania stosuje inną technologię, a drugi inną. Do tego mamy Apple’a, który w ogóle korzysta z autorskiego złącza i nic sobie z tego nie robi. Z drugiej strony mamy ogromny rynek laptopów, przenośnych konsol i wielu innych urządzeń, które już stosują autorskie zasilacze. Efekt? Rynek wcale tej ulgi nie odczuł. Konsument zresztą też, bo wybierając się na typowy blogerski weekend i tak muszę brać cały sznur kabli ze sobą.

Teraz wprowadzono ustawę mającą dbać o jakość produktów. Może to pozwoli wyeliminować najsłabsze (jakościowo) firmy? Nie wiem, ale czuję, że to jest tylko kolejna zaślepka.

Zawsze pozostaje rozsądek

Możemy powstrzymywać się od kupna elektroniki bądź dobierać ją bardziej odpowiedzialne. Wymieniać ją tylko wtedy, gdy faktycznie wymaga ona wymiany bo uległa np. uszkodzeniu. Wtedy warto oddać do odpowiednich punktów zwrotu. To coś, co możemy zrobić już dziś, bo na rozwiązania systemowe możemy się nie doczekać.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?