Strona główna » Jest! Baldur’s Gate zawitał na konsole a oto moje wrażenia!

Jest! Baldur’s Gate zawitał na konsole a oto moje wrażenia!

Przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę!

Baldur’s Gate, Baldur’s Gate 2, Icewind Dale oraz Torment – cztery gry, które w latach dziewięćdziesiątych wywoływały falę emocji i komentarzy wśród równieśników. Po grę sięgali wszyscy – nawet ci, którzy z gatunkiem cRPG nie mieli nigdy nic do czynienia. To były też pierwsze, prawdziwie porządnie wydane gry w Polsce. Kto pamięta choćby zapowiedzi wydania od ówczesnego CD-Projekt? Opasłe pudła pełne dodatków, w różnych konfiguracjach. Sam pamiętam, jak zachwycałem się „skóropodobnym” nadrukiem na pudle Baldur’s Gate II.

Serię ograłem kilka, jeśli nie kilkanaście razy do dziś pamiętając najważniejsze postacie, questy czy lokacje. A gdy tylko pierwsza konsola zawitała w domu, to z dużą dawką goryczy spoglądałem na wydania PC. Strasznie chciałem znaleźć się w świecie Faerunu na konsoli.

Mało osób pamięta, ale Baldur’s Gate… na konsolach już był!

Niewielu pamięta, ale Baldur’s Gate doczekał się kilku spin-offów, które z kolei… nigdy nie pojawiły się na PC. Mowa o podserii Dark Alliance, która była pewnego rodzaju hack’n’slashem w świecie Forgotten Realms. Ba! Gra nawet częściowo wykorzystywała assety z pecetowego pierwowzoru! Doczekała się niezłych ocen – na poziomie 80/100 wg Metacritic i ostatecznie trafiła na aż cztery platformy: PlayStation 2, Xbox, GameCube oraz GameBoy Advance.

Co ciekawe, planowany był rownież port serii na komputery osobiste i zająć się miał tym nie kto inny lecz… sam CD Projekt, który nawet otworzył specjalne biuro deweloperskie w Łodzi pod nazwą – uwaga – CD Projekt Red. Tak, tak. Tak zapoczątkowana została historia ludzi, którzy potem dali nam serię Wiedźmin i mocno wyczekiwanego Cyberpunka.

Wróćmy jednak do bohaterów dzisiejszych wpisów

Otóż parę lat temu studio Beamdog postanowiło odświeżyć klasyki. Poprawiono grafikę, dorzucono nowe questy i kilka postaci niezależnych. Ba! Baldur’s Gate doczekał się nawet dużego, samodzielnego dodatku pod nazwą Siege of Dragonspear, który akcję umiejscawia gdzieś pomiędzy częścią pierwszą a drugą. Następnie tytuł został wypuszczony na wszystkie liczące się platformy – łącznie z Androidem i iOSem.

Gra niewiele się wówczas tak naprawdę zmieniła. Ot, wygląd pozostał praktycznie bez zmian. Niestety, po upływie prawie 20 lat od oryginału, silnik nie jest w stanie pokazać ładniejszej grafiki. Mody tu również niewiele pomagają, bo np. tła były rysowane ręcznie dla szałowej wówczas rozdzielczości 800×600. Do tego Beamdog rozszerzając grę, dorzucił również trochę swoich bugów, których wcześniej się nie spotykało.

Konsolowa edycja… no cóż. Jest taka sama

Odpalając Baldur’s Gate’a czy Icewind Dale, mam wrażenie jakbym cofnął się w czasie. Złośliwi napisaliby, że poczciwy Baldur zamienił się w Minecrafta, bowiem piksele oryginału rozciągnięte na ekranie wielkiego TV rzeczywiście przypominają te ze studia Mojang. Gra wygląda fatalnie i trzeba mieć dużo samozaparcia by chcieć w nią grać nadal. Szczególnie, jeśli zestawimy to z takimi tytułami jak Pillars of Eternity czy Divinity: Original Sin, które przecież były prawdziwymi perełkami.

Jeżeli już człowiek przetrzyma pierwszy odruch wymiotny, potem jest lepiej. To nadal kawał doskonałej gry z fajną fabułą. Czuć, że sie zestarzała na każdym kroku, bowiem wielu elementów, które dziś są oczywiste, zwyczajnie tutaj nie występują.

Zatem dla kogo?

Chciałbym powiedzieć, że może po nią sięgnąć każdy, kto nie miał do czynienia z oyginałem. Tak jednak nie jest. Nie jest to również pozycja dla fanów pierwowzoru. Brak tutaj polskiego tłumaczenia (które na szczęście ma sie pojawić w patchu). Co najgorsze jednak – ten port niczego nie wnosi. Nic nie zostało poprawione a twórcy życzą sobie za niego jak za pełnoprawną, nową grę – 219zł! To absurdalnie drogo. Nawet Spyro czy Crash, które przecież są czymś więcej niż tylko chamskim, prostym portem kosztowały dużo mniej.

Z żalem to piszę, ale mobilne Baldury powinny zostać jak najszybciej zapomniane, by nie zepsuły nam przyjemnego czekania na Baldur’s Gate 3 od twórców… Divinity. Nie mogę się doczekać!

2/10

Ocena końcowa

Trudno tutaj napisać coś pozytywnego. Jest. Gra niestety straszliwie się zestarzała pod względem graficznym, mechaniki. Decyzji o zakupie nie ułatwia również cena, która jest absurdalna. Pozycja dla największych fanów tytułu.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?