Strona główna » Prezentacja nowych produktów Microsoftu to wielkie halo o nic

Prezentacja nowych produktów Microsoftu to wielkie halo o nic

Tyle przecieków, tyle zapowiedzi i otrzymaliśmy kapiszon

Odkąd Microsoft wykupił dział mobilny Nokii o ich serię telefonów Lumia czekaliśmy na prawdziwego mesjasza telefonii komórkowej – mitycznego Surface Phone’a. Wielokrotnie otrzymywaliśmy rendery od różnych leaksterów rozbudzających nasze nadzieje. Sam gigant ustami swojego CEO zapewniał, że oto nadejdzie dzień, w którym wrócą na rynek mobilny ale wrócą z czymś, czego świat nie widział.

Tymczasem lata mijały, Microsoft z rynku telefonów przez ten czas wypadł zupełnie, nastąpiły przetasowania wśród producentów i przynajmniej kilka przemian technologicznym. A my w utęsknieniu czekaliśmy na ten tajemniczy projekt, który rodził się w bólach. W końcu na wczorajszej konferencji opadła kurtyna tajemnicy i otrzymaliśmy… małe, pokraczne coś.

Wszystkie Surface’y – jeden problem

Wydaje się, że samej konferencji niewiele można zarzucić. Microsoft strzelał nowymi produktami niczym karabin maszynowy nabojami. I każdy z nich osobna jest niewielkim dziełem sztuki inżynierskiej do której z pewnością można wzdychać z tęsknoty. Surface Pro niezależnie od swojej wersji cały czas jest pięknym urządzeniem. Surface Laptop byłby idealny gdyby nie alcantara, którą chowano na mój widok nawet w siedzibie Microsoftu w Warszawie, gdy byłem na jednym z eventów.

Cały szkopuł w tym, że z jednej strony mamy do czynienia z cudownymi urządzeniami, których przewagą jest wspaniały design i hardware jest rozmywana poprzez błędy w oprogramowaniu, które skutecznie niszczą wizerunek serii. Do tego dochodzą problemy ich funkcjonowaniem. Podobno – nie wiem, nie miałem okazji dłużej korzystać – są dość kruche i łatwo się psują. Co gorsza – są nienaprawialne.

Co otrzymujemy po latach czekania?

Telefon z dwoma ekranami i zawiasem pośrodku. Na Androidzie i usługami Google Play. Jakby tego wszystkiego było mało, dostaniemy go w 2020 roku. Teraz poczekam aż emocje trochę opadną. Już?

No to w roku 2019 dostaliśmy składanego Galaxy Fold i za moment wjedzie na rynek Huawei Mate X. Xiaomi pokazuje swoją Alphę a Motorola odgraża sie wprowadzeniem na rynek odmienionego Razra. Microsoft po latach pracy w laboratoriach, setkach patentów pokazuje nam de facto zwykły telefon tyle, że z dwoma ekranami. Android nie robi żadnego wrażenia, nawet jeśli Microsoft da tam swojego Launchera, Edge’a i inne aplikacje. Pokazując Surface Duo MS pokazał, że tak naprawdę poszedł totalnie na łatwiznę, po najmniejszej linii oporu. Chcecie telefon? To proszę bardzo.

Tyle, że ta wizja do mnie nie przemawia. Urządzenie w 2019 roku technicznie wydaje się przestarzałe. Za rok Samsung i reszta stawki zacznie dopracowywać swoje elastyczne ekrany gdy MS wprowadzi telefon z zawiasem po środku. To nie może się udać.

Microsoft próbuje złapać kilka srok za ogon

Gdy zapowiadano Windows 10 miał być uniwersalną platformą, która będzie działać na każdym urządzeniu. Tymczasem już teraz Windows Phone umarł, Xbox będzie posiadał osobną gałąź rozwojową a do całej puli dorzucono jeszcze Windows 10X (sic!) oraz Androida. Aby było ciekawiej, sam Windows 10 ma jeszcze podsystem Linuxowy, UWP jest wygaszane… no istny bajzel. Gdy już teraz notujemy takie wpadki jak aktualizacje zjadające pliki użytkowników, problemy softwarowe czy nielogiczny rozwój samego OS’a to serwisowanie nowych odmian wydaje mi się wielkim koszmarem.

Oczekiwałem, że na wczorajszej konferencji usłyszę konkrety. Jak Microsoft chce mnie przekonać, bym z Windowsa w ogóle chciał jeszcze korzystać? Co mi zaoferują? Jak ten system ma w końcu wyglądać? Tymczasem dostałem masę zapowiedzi sprzętów, które na rynku pojawią się dopiero za rok. Absurd!

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?