Strona główna » Składane telefony są na razie dla mnie takim 3D w telewizorach

Składane telefony są na razie dla mnie takim 3D w telewizorach

Fajnie, że są, ale nie widzę uzasadnienia po co miałbym z nich korzystać.

Samsung dopiął swego. Wprowadził na rynek koreański Galaxy Fold wygrywając tym samym potyczkę z odwiecznym rywalem – Huawei.

Mam jednak przeczucie, że to początek problemów

A tych jest całe mnóstwo. Bowiem za blisko 9000 złotych użytkownicy zostają konsumenckimi beta-testerami, którzy nie tylko sprawdzą wytrzymałość samej słuchawki, ale również znajdą dla niej zastosowanie. Przypomina to trochę powtórkę z premiery pierwszego Galaxy Note, gdzie koreańczycy wprost mówili, że nie bardzo wiedzą co stworzyli i żeby się bawić urządzeniem.

Tylko, że tym razem ryzyko jest znacznie większe. Z jednej strony urządzenie kosztuje ponad 8000 złotych. Z drugiej – to coś z zupełnie nowej kategorii sprzętowej. To nie jest po prostu powiększony smartfon z dorzuconym do niego rysikiem, tylko coś, czego świat wcześniej nie widział. Żeby było jeszcze trudniej, Samsung już raz zaliczył wpadkę, gdy rozesłał do testów urządzenie, które było jawnie niedopracowane a przy pierwszym użyciu – pękały ekrany lub zrywano folię, którą mylono z warstwą ochronną. To spowodowało opóźnienie premiery i kilka miesięcy.

Drugiej wpadki zaliczyć nie może

Tym bardziej, że teraz nie ma żartów. Ludzie wydali na sprzęty ogromne pieniądze i oczekują trwałości i niezawodności. Składane telefony wyglądają kosmicznie i z pewnością są lepikiem dla wszelkich geeków. Marzymy o nich od zarania dziejów. Urządzenia, które możemy owinąć wokół ręki, zgiąć niczym kartkę lub książkę i schować do kieszeni. Telefony składane od zawsze były utożsamiane z trwałością, będące niczym panaceum na pękające ekrany w telefonach tradycyjnych.

Tylko, jak na razie, ja tej wizji nie kupuję

Bo cały problem polega na tym, że składane telefony nie tylko nie rozwiązują żadnych obecnych problemów, ale też dorzucają nowe. Przede wszystkim – oprogramowanie. Owszem, Galaxy Fold od momentu wyjęcia z pudełka jest wyposażony w mocno zmodyfikowaną nakładkę OneUI, która pozwala na pracę nawet w kilku aplikacjach jednocześnie. Tylko co z tego, skoro Android na tabletach praktycznie nie istnieje, więc nie ma odpowiedniej liczby aplikacji? Skoro problem jest ze sprzedażą konwencjonalnych tabletów, to z czego będziemy korzystać mając ekrany elastyczne?

Poza tym – to dopiero pierwsza iteracja technologii. To nic więcej niż pokazówka, gdzie do odblokowania jej pełnego potencjału miną jeszcze całe lata. Pierwsze generacje będą się łamać, psuć na potęgę a to oznacza jedno – duże ryzyko, że użytkownicy nigdy na poważniej nie zaintersują się technologią.

Obecnie elastyczny ekran to takie 3D w telewizorze

Swego czasu był wielki boom na telewizory 3D. Sam się dałem na to złapać, gdy w 2011 roku kupiłem najdroższy i flagowy telewizor właśnie od Samsunga. Z 3D nie skorzystałem ani razu a sama technologia mająca wiele ograniczeń rakiem opuściła rynek. Bardzo bym chciał, by elastyczne telefony podbiły rynek. Do sukcesu potrzeba jednak wielu czynników – rozwoju, zainteresowania i budżetu. Jeśli jeden z nich zawiedzie – cały plan rozsypie się niczym domek z kart a Folda oraz jego konkurencję będziemy wspominać jako ślepą uliczkę w rozwoju technologii mobilnej.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?