Strona główna » Samsung Galaxy Note 10 – test

Samsung Galaxy Note 10 – test

pierwszy raz Samsung wypuścił dwie wersje swojego flagowca z różnymi wielkościami ekranu. Jak sprawdza się mniejszy z nich?

Kiedy 9 lat temu Samsung pokazał światu pierwszą generację Galaxy Note, wszyscy byli w szoku. Telefon na ówczesne czasy posiadał gigantyczny ekran, stylus (kiedy wszyscy od tego odchodzili) i bezkompromisową specyfikację. W tym roku Note zadebiutował z dwoma różnymi przekątnymi ekranów i delikatnie różniące się specyfikacją. Jak mniejszy ekran wpływa na komfort użytkowania?

Wykonanie i specyfikacja

  • Ekran: 6.28 cala Dynamic AMOLED, 1080 x 2280;
  • CPU: Samsung Exynos 9825;
  • 8 GB RAM;
  • 256 GB wbudowanej pamięci;
  • bateria 3500 mAh;
  • Aparat:
    • główny: 12 Mpx, f/1.5-f/2.4;
    • telefoto: 12 Mpx, f/2.1, podwójny zoom optyczny;
    • szeroki kąt: 16 Mpx, f/2.2, 123 stopnie
    • przedni: 10 Mpx, f/2.2;
  • S-Pen ładowany bezprzewodowo w telefonie
  • zwrotne ładowanie bezprzewodowe;
  • Android 9.0 z nakładką One UI;
  • certyfikat IP 68;

Telefon posiada dosyć ostro ścięte krawędzie, które delikatnie wrzynają się w dłoń, ale w tym wypadku działa to na plus. Telefon ma śliskie plecki i trzeba uważać, aby nie wysunął się z dłoni. Przy takim rozmiarze telefon nadaje się do użytkowania jedną dłonią (między innymi dzięki cienkim ramkom z każdej strony), a S-Pen dodatkowo poprawia komfort użytkowania. Co warto zaznaczyć, telefon nie posiada złącza jack (do zestawu dołączone są słuchawki na USB-C), wersja bez plusa nie ma również możliwości rozszerzenia pamięci kartami SD. Telefon posiada głośniki stereo, ale górny jest tak sprytnie umieszczony w wąskiej górnej ramce, że nie rzuca się w oczy i trzeba się dobrze przyjrzeć, aby go znaleźć.

Ekran

Note 10 posiada ekran o przekątnej 6.28 cala, który wypełnia niemal cały front urządzenia (dokładnie 91.34%). Efekt jest potęgowany przez zastosowanie zagiętego ekranu, wygląda to efektownie, ale przy korzystaniu z telefonu jedną ręką należy uważać na przypadkowe dotknięcia ekranu. Na środku znajduje się otwór, w którym znajdziemy przedni aparat o rozdzielczości 10 megapikseli. Ekran wspiera technologię HDR 10+. Obraz, który jest wyświetlany wygląda wspaniale, z poziomu ustawień jest możliwość ustawienia jednego z dwóch profili wyświetlania (naturalny albo żywy) oraz dodatkowo dokładnego ustawienia balansu bieli. To, co może przeszkadzać części użytkowników to oczko aparatu. W niektórych aplikacjach na środku ekranu umieszczone są komunikaty, które w tym wypadku są niemożliwe do odczytania, dodatkowo pasek powiadomień stał się troszkę grubszy, aby aparat był umieszczony tylko na nim.

Nakładka

Muszę uczciwie przyznać, iż nakładka Samsunga sprzed kilku lat powodowała u mnie ból głowy. Interfejs był przeładowany, ilość zbędnych aplikacji była porażająca, a komfort użytkowania był różny. Na szczęście te czasy odeszły w niepamięć. One UI prezentuje się zdecydowanie lepiej, interfejs został tak przeprojektowany aby ułatwić jego obsługę jedną ręką, w większości aplikacji opcje zostały przesunięte niżej, zakładki zostały umieszczone na samym dole, a ilość preinstalowanych aplikacji pokrywających się z narzędziami od Google zmalała do minimum. Dużą zaletą jest też wprowadzenie trybu ciemnego (nazywanego przez Samsunga trybem nocnym) oraz dostosowanie wszystkich aplikacji systemowych do jego wspierania. Aplikacje Google również reagują na jego przełączenie (na moment pisania testu mowa o Sklepie Play i o zdjęciach Google). Jako ciekawostkę dodam, iż w momencie aktywowania trybu nocnego przeglądarka również go aktywuje, co skutkuje zmianą kolorystyki wszystkich sprawdzanych przeze mnie stron. Dodam również że Note posiada wbudowaną i zmodyfikowaną aplikację Twój telefon, która umożliwia sparowanie telefonu z komputerem z systemem Windows 10. Pewną wadą jest czasami dość skomplikowanie menu ustawień. Kilka razy zdarzyło się, iż znalezienie opcji, która powinna być dostępna na wierzchu, zajęło zdecydowanie za dużo czasu.

S-Pen i jego użytkowanie

Tym, co odróżnia serię Note od serii S to S-Pen. O ile dla niektórych użytkowników jest to zbędny bajer który użyją dwa razy aby pokazać go znajomym, to uważam że to genialne narzędzie, szczególnie że w tym roku stylus (czy właściwie rysik) zyskał kilka nowych bajerów. Poza standardowym wsparciem dla technologii Wacoma (dzięki czemu ekran rozpoznaje, jak mocno dociskamy rysik oraz wyłapuje rysik w momencie jak jeszcze nie dotyka ekranu) teraz S-Pen dokłada obsługę gestów. Jak? Telefon rozpoznaje kliknięcia guzikiem umieszczonym na S-Penie, robienie nim kółek oraz przesuwanie w powietrzu. To we wspieranych aplikacjach umożliwia na zmniejszanie/zwiększanie głośności, sterowanie muzyką, czy robienie zdjęć. Na początku wydaje się to mało intuicyjnie, po chwili wykorzystuje się te gesty intuicyjnie. Dodam, iż kilka razy zdarzyło się, że gest nie został poprawnie rozpoznany. Jeżeli chodzi o inne funkcje, to niezmiennie od kilku lat po wyjęciu S-Pena jest możliwość wykonywania odręcznych notatek na wyłączonym ekranie, w przeglądarce oraz w innych aplikacjach po przytrzymaniu rysika nad dołem ekranu możliwe jest przewijanie list. Interfejs jest do tego dobrze dostosowany i korzysta się z tego nadzwyczaj wygodnie. Niektórzy mogą obawiać się o długość działania rysika na jednym ładowaniu, ale to wygląda bardzo dobrze. Rysik bez wkładania do telefonu wytrzyma 10 godzin.

Tryb DeX

To jedna z rzeczy, której byłem ciekaw. Telefon, który w niektórych wypadkach może zastąpić komputer w pracy to wizja, która do mnie przemawia, szczególnie że w tej chwili do jego uruchomienia wystarczy kabel USB-C -> HDMI. I do pewnych zastosowań jest to wystarczające rozwiązanie. Przeglądarka Samsunga domyślnie przełącza się w tryb desktopowy i nie ma większych problemów, aby wyświetlać poprawnie strony. Aplikacje uruchamiają się w oknach, można je swobodnie przemieszczać, możliwa jest praca na kilku oknach naraz. Jadąc gdzieś, gdzie mamy dostęp do telewizora możemy zabrać telefon oraz kabel i w razie czego mamy dostęp do doświadczenia podobnego jak na komputerze Niestety, nie każda aplikacja się skaluje. Część z nich uruchamia się w trybie pionowym, część uruchamia się tylko na telefonie (np. LastPass z włączonym logowaniem na linie papilarne). Slack na przykład dostaje wiadomości, ale samo okienko odświeża się tylko, jeżeli jest aktywne. Nie ma możliwości, aby w przeglądarce na 2 karcie grało YouTube, gdyż karty w tle nie są aktywne. Jeżeli większość popularnych aplikacji byłaby dobrze wspierana, to dla pewnej, całkiem sporej liczby użytkowników, DeX mógłby zastąpić normalny komputer. Mógłbym też do tej grupy zaliczyć programistów (istnieje aplikacja Linux On DeX pozwalająca uruchomić Ubuntu i pracować na nim w miarę jak na tradycyjnym komputerze), ale LoD nie jest jeszcze dostosowany pod Note 10, a szkoda.

Niedawno pojawiła się również możliwość uruchomienia trybu DeX na komputerze z Mac albo z Windows, przy użyciu zwykłego kabla USB. O ile działa to nie najgorzej (aczkolwiek ze względów na ograniczenia technologiczne obraz wyświetlany jest z częstotliwością 30 Hz) to w tym wypadku taki tryb trochę traci sens.

Bateria

To jedna z bolączek mniejszej wersji Note. Telefon posiada baterię o pojemności 3500 mAh i przy ciężkim obciążeniu zdarzyło mi się, że telefon miał problem z dotrwaniem do końca dnia bez doładowywania. Ekran jest dosyć prądożerny, ładowanie S-Pena też zjada troszkę baterii, dokładając do tego na przykład NFC czy Bluetooth bateria jest pochłaniana zaskakująco szybko. Do plusów można zaliczyć fakt, iż w pudełku można znaleźć ładowarkę o mocy 25 watów, co przyspiesza ładowanie, ale w Note 10+ ładowarka wspiera moc 45 watów.

Aparat

Na początku zaznaczę, iż pod koniec testów Note dostał aktualizację do oprogramowania poprawiającą pracę aparatu, dodatkowo telefon podpowiada jak ustawić kadr, aby ujęcie było ciekawsze.

W Note znajdziemy zestaw 3 aparatów, 2 po 12 megapikseli (zwykły oraz z zoomem) oraz 16 megapikseli (szerokokątny). Aparat radzi sobie naprawdę dobrze w każdych warunkach oświetleniowych, kolory są żywe, zdjęcia są pełne szczegółów, a w nocy na zdjęciach nie dominuje szum. AI potrafi rozpoznać, co znajduje się na zdjęciu i odpowiednio dopasować na przykład balans bieli, zdjęcia wtedy nabierają bogatszych kolorów i prezentują się dużo lepiej. Sam aparat ma całkiem dużo opcji konfiguracyjnych oraz domyślnych trybów działania. Nie udało mi się znaleźć takich warunków oświetleniowych, gdzie Note się nie sprawdził.

Podsumowanie

Note był ze mną 2 tygodnie i wielkim żalem będę go oddawał. Telefon działa bardzo dobrze, posiada sporo użytecznych funkcji, których próżno szukać u konkurencji i o ile na początku ekran wydawał się trochę mały, to dzięki temu telefon stał się dużo poręczniejszy (i dzięki temu może pasować większej ilości osób). Aparat robi fantastyczne zdjęcia, S-Pen jest użyteczny, a interfejs nie odstrasza. Jeżeli oczekujesz, że telefon będzie działał szybko, a do tego na innych polach będzie bezkompromisowy, to rozważ Note 10, nie zawiedziesz się.

Cała recenzja była tworzona wyłącznie przy wykorzystaniu trybu Samsung DeX

Adrian Wojda

Fan nowych technologii, ze słuchawkami na uszach mógłby przejść cały świat. Ewentualnie przejechać. O telefonach wie (prawie) wszystko.

Chcesz wiedzieć więcej?