Strona główna » Smartfony modułowwe – czemu to nie wypaliło?

Smartfony modułowwe – czemu to nie wypaliło?

Miały być przyszłością a są przykrym wspomnieniem. Czyli kilka słów o smartfonach modułowych.

Posiadam prywatnie dwa telefony. OnePlus 7 Pro to telefon-kombajn, robi świetne zdjęcia, ekran 90 Hz powoduje opad szczęki a sam system lata. Drugim telefonem jest Motorola Moto Z3 Play. Telefon niby pod każdym względem gorszy od OnePlusa, a jednak korzystam z nich równie często. A czemu? Mody. Pomysł wydawał mi się bardzo fajny od momentu, gdy świat ujrzał pierwszą generację Z — tki (wtedy jeszcze od Lenovo). Możliwość dołożenia projektora, głośnika czy dodatkowej baterii bardzo mi się podobała i wiedziałem, że prędzej, czy później będę chciał z tego korzystać. Obecnie posiadam 3 moduły, baterię (2200 mAh), głośnik JBL Soundboost 2 i gamepada. Z dwóch pierwszych korzystam w sumie naprzemiennie, bateria przydaje mi się dosyć często w momencie, gdy dłużej nie mam dostępu do ładowarki, a głośnik jest w użyciu w sumie prawie cały czas, gdy jestem w domu i chcę posłuchać muzyki na przykład podczas gotowania (nie mam radia). Jakość dźwięku jest nieporównywalnie lepsza od jakiegokolwiek smartfona, z jakiego korzystałem, a fakt, że telefon z głośnikiem jest mały pozwala na postawienie go na blacie, gdzie przygotowane są składniki do zrobienia czegoś do jedzenia. W sprzedaży jest jeszcze kilka modułów, których funkcjonalność bardzo mi odpowiada (kamera 360 czy projektor też w końcu u mnie zagoszczą, wiem to), ale od pewnego czasu nie uświadczymy nowych modułów.

Dlaczego?

Zacząłem się ostatnio nad tym zastanawiać. Motorola — w porównaniu do LG — pomysł na moduły miało dużo lepszy. Już na początku zaprezentowali kilka ciekawych modułów, których wymiana jest dziecinnie prosta (dla osób niemających okazji sprawdzenia tego rozwiązania, moduł przykłada się do tyłu telefonu, magnesy utrzymują go na miejscu), moduły dalej były na tyle kompaktowe, że telefon mieścił się do kieszeni, a jego funkcjonalność była rozszerzona. Jednakże problemem numer jeden była cena. Projektor kosztował na dzień dobry około 1100 złotych, bateria 4400mAh z fast charge to koszt około 500 złotych. Dwa moduły to kwota, za jaką jesteśmy w stanie kupić nowy telefon ze średniej półki (albo starszego flagowca), który może nam zaoferować więcej niż bazowy telefon z serii Z, a jednocześnie wynagrodzi nam brak modułowości. Inne moduły są tańsze, ale dalej jest to wydatek rzędu 250-350 złotych za moduł.

Drugim aspektem jest ich niewielka ilość. W tej chwili dostępne moduły to:

  1. Gamepad
  2. projektor
  3. 2 generacje głóśników
  4. kamera 360 stopni
  5. insta drukarka do zdjęć (coś jak stare aparaty Polarodia)
  6. Moduł z aparatem z zoomem optycznym
  7. kilka rodzajów dodatkowych baterii
  8. plecki dokładające ładowanie bezprzewodowe
  9. ozdobne plecki (na przykład z bambusa)
  10. moduł 5G (dostępny tylko w USA)
  11. Głośnik z asystentem głosowym Alexa

Były pomysły na moduły dokładające na przykład funkcjonalność walkie — talkie czy fizyczną klawiaturę, ale nie wyszły poza Kickstartera.

Adrian, piszesz tylko o Motorolach, a przecież LG i Google również miały pomysły na moduły!

Zgadza się, ale tutaj pomysły umarły bardzo szybko, albo nie wyszły poza fazę konceptu.

LG ewidentnie chciało stworzyć coś nowego, co zrewolucjonizuje rynek, ale nie miało na to pomysłu. Zacznijmy od tego, że wymiana modułów wymagała wyłączenia telefonu, wyjęcia baterii, podłączenia modułu do baterii, włożenia wszystkiego na miejsce, a następnie uruchomienia telefonu. Długi proces, który czasami jest ciężko wykonać. Problem numer dwa: ilość modułów na start (w wypadku USA — modułu). Do LG mieliśmy możliwość dołożenia uchwytu aparatu z fizycznym klawiszem migawki, rolką do wykonywania zoomu oraz baterią, i — modułu z przetwornikiem analogowo- cyfrowym od B&O. Koniec. Ten drugi nie był zresztą dostępny na niektórych rynkach. Zabrakło tego, co miała seria Z — pakietu czegoś na start.

Google to inna historia. Żywo śledziłem projekt Ara, gdyż pomysł wydawał się naprawę fajny. Po co wymieniać cały telefon, skoro mogę wymienić tylko procesor? Jeżeli bateria jest za mała, to czemu nie kupić większej? To było coś nowego, zupełnie inne podejście do smartfona, można powiedzieć, że telefon tutaj przypominał komputer stacjonarny, jakiś podzespół się nie sprawdza, mam możliwość wymienić go na nowy. Taki pomysł był naprawdę fajny i pewnie, gdyby wyszedł na rynek, to w tej chwili byłby jego zadowolonym użytkownikiem, ale. Google mówiło już wtedy, że ma problem z dostosowaniem Androida tak, aby telefon działał dobrze w różnych konfiguracjach sprzętowych. Należy zaznaczyć, że mogliśmy na przykład nie posiadać aparatu albo odłączyć go podczas korzystania z aparatu, system musiał być na to przygotowany. Mowa była o problemach ze stabilnością samego systemu. Rozwiązanie tych problemów zapewne byłaby kwestią czasu, jednakże problem moim zdaniem był zgoła inny. Zdecydowana większość użytkowników po kupieniu smartfona instaluje na nim kilka aplikacji, czasami nie zmienia nawet domyślnej tapety i tyle. Telefon kupuje u operatora, kierując się tym co zaproponuje sprzedawca. A tutaj należałoby zwrócić uwagę na zupełnie inne, istotniejsze rzeczy. Rynek zbytu byłoby za mały, aby Google opłacało się wprowadzać tak modułowy telefon na rynek, a szkoda.

Jest też Essential Phone, telefon niezbyt popularny w Polsce. Tutaj widać podobne podejście jak w przypadku LG. Do telefonu jest możliwość dokupienia kamery 360, został zapowiedziany DAC ze złączem słuchawkowym (telefon go nie posiada) i na tym poprzestajemy. DAC nie został wydany, a sama kamera 360 stopni o ile była dobrym pomysłem, była wygodnie montowana, to trochę za mało. Nie wiadomo czy zabrakło tutaj pomysłów, czy problemy były zlokalizowane gdzie indziej, ale moduły tutaj również się nie przyjęły.

Co w przyszłości?

Mam nadzieję, że Motorola dalej będzie rozwijać pomysł modułów. Według informacji, które były podawane przy pierwszej generacji Moto Z, wsparcie dla modów miało być przez minimum 3 lata. Kilka miesięcy temu zadebiutowało Moto Z4, co daje nadzieję, że Motorola nie rezygnuje z pomysłu. Chciałbym też ujrzeć modułowe telefony zbliżone do projektu Ara, sama koncepcja jest unikalna i naprawdę fajna. Byłoby to też pewne odświeżenie rynku mobilnego. A co faktycznie się stanie? Zobaczymy.

 

Adrian Wojda

Fan nowych technologii, ze słuchawkami na uszach mógłby przejść cały świat. Ewentualnie przejechać. O telefonach wie (prawie) wszystko.

Chcesz wiedzieć więcej?