Strona główna » Test Oppo Reno – średniak, który mógłbym mieć
Oppo Reno

Test Oppo Reno – średniak, który mógłbym mieć

Dwa tygodnie spędzone z telefonem nie pozostawiły mnie obojętnym. Mimo wielu wad szkoda mi się z nim rozstać!

Oppo dość agresywnie weszło na polski rynek. Do niedawana wiele osób nawet nie kojarzyło, że jest taka marka. To trochę jak z telefonami Sharp – o tym, że taka marka istnieje, wiedzą chyba tylko zapaleńcy. O Oppo jest jednak dość głośno. Dość agresywny marketing no i przede wszystkim – porządne sprzęty, sprawiają, że o marce robi się coraz głośniej i nawet moja małżonka miała okazję już o nich usłyszeć. To dobrze, bowiem tytułowy Reno, chociaż swoją premierę miał jeszcze przed wakacjami, cały czas potrafi zachwycić. I pomimo irytujących wad – trudno się z nim rozstać.

Obudowa i wykonanie

O Reno było głośno, jeszcze zanim się pojawił na rynku. Telefon ma bowiem charakterystyczną cechę – płetwę rekina – na samym grzbiecie. Dzięki temu wyświetlacz może pokryć praktycznie cały front urządzenia bez zbędnych wcięć. A co jeśli chcemy zrobić selfie? Wówczas kamera wysuwa się i odsłania oczko aparatu i lampy błyskowej. I ja to rozwiązanie kupuję! Plecki telefonu wykonano zaś z wygiętego i matowego szkła. By jednak całość nie pozostała nudna znajdują się na niej dwa elementy. Pierwszy z nich to pasek błyszczącego szkła załamując nieco bryłę oraz… zielona kulka.
Przez pierwszą chwilę zastanawiałem się, do czego właściwie ona może służyć. W pierwszym odruchu przypomniałem sobie telefony marki LG, które w tym samym miejscu miały umiejscowiony przycisk Power. Ostatecznie kwestia jest znacznie bardziej banalna, ale i pomysłowa. Otóż owa kulka zapobiega rysowaniu się obiektywów od aparatów sprawiając, że konstrukcja nie leży idealnie płasko na powierzchni.

Boczne krawędzie to już standard – lewa skrywa przyciski głośności oraz tackę na kartę sim w standardzie nano. Niestety – nie znajdziemy tutaj slotu na kartę SD. Po prawej stronie znajduje się przycisk power. U dołu kolejno głośnik, złącze słuchawkowe oraz port zasilania (USB-C). Czego zabrakło? Z pewnością diody powiadomień, której brak bardzo odczuwałem.

W mojej ocenie smartfon prezentuje się fenomenalnie. Solidnie wykonany, świetnie spasowany i trochę wyróżniający się na tle konkurencji. Jeśli ktoś ma dość wyglądających, schematycznie zbudowanych urządzeń konkurencji – to tutaj z pewnością znajdzie chwilę oddechu.  Największa wada? Telefon nie jest w żaden sposób wodoodporny!

Akumulator

Czas pracy jest zadawalający. Bateria o pojemności 3765 mAh jest satysfakcjonująca a do tego wspiera technologię szybkiego ładowania. W praktyce wystarcza na ok 1,5 dnia działania bez konieczności ładowania. To lepiej, niż w moim prywatnym Samsungu S9 Plus. Ten czas wykręciłem podczas podczas zwykłego korzystania z telefonu – włączone dane pakietowe, Wi-Fi, przeglądanie sieci, rozmowy na Messengerze oraz rozmowy telefoniczne. Jeżeli ktoś korzysta z telefonu rzadziej – myślę, że wyciągnie jeszcze lepszy rezultat.  Naładowanie akumulatora do 100% zajmuje ok 90 minut. Połowy – nieco ponad pół godziny. Czasy są więc naprawdę dobre i zasługa to technologii szybkiego ładowania.

Ekran

Ekran zachwyca. To przede wszystkim zasługa tego, że nie ma żadnego wcięcia które w mojej ocenie jest niczym rak współczesnej technologii i wierzę, że szybko zostanie zapomniane. Sama matryca ma przekątną 6.4″ z rozdzielczością FHD+ czyli 2340 x 1080 pikseli i wykonany został w technologii AMOLED. Ekran zajmuje aż 93,1% powierzchni przedniego panelu i to, musisz mi wierzyć – robi ogromne wrażenie. Do tego kolory są soczyste i wyraźne. Nie miałem też kłopotu z odczytywaniem jego zawartości w słońcu.

Panel skrywa również czytnik linii papilarnych. Nie mam zwyczaju korzystać z blokady ekranu, jednak na potrzeby testów ustawiłem go na okres tygodnia. Nie zdarzyło mi się, by źle odczytał mój palec a całość działała błyskawicznie.

Aparat

Do dyspozycji mamy dwa oczka aparatu głównego zatem możemy wykonać zdjęcia tradycyjne jak i z podwójnym zoomem i trybem bokeh. Oczko główne to matryca o rozdzielczości 48MP a druga – 5MP. Wygląda więc to na solidny zestaw. Czego więc brakuje? Optycznej stabilizacji obrazu. Jednak co do samych zdjęć mam mieszane uczucia. W ciągu dnia przy dobrym oświetleniu fotografie wychodzą całkiem przyjemnie zarówno głównym oczkiem jak i przednim aparatem.

 

Co innego jednak gdy oświetlenie jest już słabsze. Tutaj macie przykład zdjęć wykonanych w moim mieszkaniu gdy panował półmrok. Widać od razu, że Oppo Reno robi wszystko co w jego mocy by wycisnąć coś z obiektywów jednak efekt jest daleki od odczekiwań. Ziarnistość jest spora a światła jakby trochę brakuje.

Oprogramowanie

To nie jest flagowiec, ale to żaden zarzut. Zastosowany Snapdragon 710 wraz z 6 gigabajtami RAMu naprawdę daje radę. Wszystko działa sprawnie i szybko. Najwięcej zarzutów mam właśnie do warstwy oprogramowania. ColorOS mimo wszystko nie jest jeszcze tak rozwiniętą nakładką z jaką mamy do czynienia u konkurencji. Lista zarzutów jest dość spora a obecność części z nich wydaje się aż absurdalna.

 

Na początek Always Display. Mamy więc możliwość wyświetlenia zegara i daty ale nic ponadto. Brak styli, brak możliwości dodania czegokolwiek. Trochę biednie. Równie biednie wygląda kwestia obsługi. Podczas gdy konkurencja pozwala na takie błahostki jak zmianę kolejności przycisków nawigacyjnych, ich kolor czy ogólnie personalizację urządzenia tak tutaj tego nie ma. Takich ograniczeń jest niestety sporo. Do tego dochodzą przestarzałe łatki bezpieczeństwa (gdy piszę ten artykuł, ostatnie były z czerwca) i wygląda na to, że jest problem.

Na szczęście odsuwając na bok te wady, reszta nie jest taka zła. Telefon pracuje szybko i stabilnie. Nie zdarzyło się, by mi się zawiesił czy zresetował. Nie jest to demon prędkości i nie ma startu do tegorocznych flagowców, ale naprawdę nie ma na co narzekać. To dobra opcja dla tych, którzy szukają telefonu tańszego od konkurencji ale nadal bardzo dobrego.

Podsumowanie

To telefon pełen paradoksów. Z jednej strony brak wodoszczelności czy podstawowe braki w oprogramowaniu potrafią zniechęcić. Z drugiej strony otrzymujemy fantastycznie wyglądającą słuchawkę z solidnym akumulatorem i przyjemnym aparatem. To telefon dla ludzi, którzy szukają czegoś nowego, świeżego, co pozwoli im na odrobinę oddechu od tak-samo-wyglądających telefonów zalewających rynek. Poza tym umówmy się – wysuwającą (i chowającą!) się płetwą z aparatem można bawić się całe dnie!

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?