Strona główna » Xbox One i PlayStation 4? To nie była udana generacja

Xbox One i PlayStation 4? To nie była udana generacja

Na szczęście, zbliżamy się już do jej końca.

Kiedy zagrywając się na swoim Xboxie 360 oglądałem kolejno premiery PlayStation 4 i Xbox One głęboko wierzyłem, że oto nadchodzi niemała rewolucja w konsolowym świecie.

Dwa kierunki, dwa światy

Tak naprawdę, obecna generacja to wielki chaos sprzętowy i growy. Z jednej strony mamy nastawioną na gry PlayStation 4 ale wykorzystującą kontrolery Move pamiętające poprzednią generację. Z drugiej strony – Microsoft odpalił Xboxa One z Kinectem, który był bardziej rozbudowanym set-top-boxem niżli konsolą. Jak wiemy – gorzko tego pożałował i rakiem wycofywał się z podjętych decyzji.

Co więcej – odświeżone wersje obu produktów nie były zwykłymi wersjami „lite” czy „slim”. Już Xbox One S wprowadzał znaczące zmiany do architektury będąc de facto edycją wydajniejszą. O wynalazkach typu Pro czy X nie wspomnę. To prawdziwe, nowe generacje tylko wstecznie kompatybilne.

Największym jednak grzechem obecnych konsol są gry

I to coś, co zabolało mnie najbardziej. Przede wszystkim, ósmą generację zapamiętam pod znakiem remasterów, remake’ów i reedycji. Zaczęło się niewinnie od Tomb Raidera czy The Last of Us, by potem worek z kolejnymi podobnymi tytułami się rozerwał.
W efekcie – przez ostatnich kilka lat ogrywamy w kółko te same gry. Jeśli akurat nie jest to odświeżenie – to sequel.

Co gorsza, pominięto tu najmłodszą widownię

Era PS3 i X360 to był przedział gier w zasadzie dla każdego. Robiłeś imprezę? Rockband czy Guitar Hero szło w ruch. Miałeś pociechę? Gry na podstawie filmów animowanych czy Zoo Tycoony. Gry były dostępne dla każdego i w każdym przedziale wiekowym.

Obecnie producenci konsol i gier tak bardzo zamkneli się na „hardcore” gamingu, że o młodszej widowni w zasadzie zapomniano. Efekt? Świętujący triumfy Switch, który zgarnia coraz większy kawałek rynku. To tam pojawiają sie popularne, kolorowe gry, ścigałki, platformówki czy zwyczajnie proste i wesołe gry. Każdy chce mieć Switcha, bo nie każdy ma chęć na granie w kółko w ponure i okrutne gry.

Wiem, bo sam jestem ojcem

Nie raz i nie dwa mam ochotę rozsiąść się z córką przed telewizorem i zwyczajnie pograć w coś razem. Wybór jest jednak dramatycznie mały i pomimo szczerych chęci – ratować sie musimy właśnie wsteczną kompatybilnośćią. To, co trafia do nas z nowości to jednak – a jakże! – remake’i starych gier jak Crash Team Racing czy Spyro. Ja wiem, że „za naszych czasów” grało się w Tekkeny, GTA czy inne mordobicia, ale te czasy bezpowrotnie minęły.

Chcę rozrywki prostej, radosnej i dającej chwilę zabawy mnie i mojemu dziecku. Nie pogardziłbym grami imprezowymi i nie pogardziłbym grami dla najmłodszych. Szkoda, że Microsoft porzucił Kinecta i szkoda, że Sony porzuciło Move’a.

To oczywiście w dłuższej perspektywie przyniesie konsekwencje

Nie od dziś wiemy, że klienta trzeba sobie wychować. Nie bez powodu przez długie, długie lata restauracje McDonald’s miały przed swoimi lokalami place zabaw oraz klauna. Dzieci miały kojarzyć fastfood jako przyjemne miejsce, do którego chce się chodzić. Podobnie konsole, muszą mieć szeroki katalog gier dla najmłodszych by te potem chciały z nich korzystać jak dorosną. Microsoft i Sony sami pchają najmłodszych w objęcia Nintendo i całego sektoru mobile. A przy kolejnych generacjach będą potem tego gorzko żałować. A ja? Cóż, ja z córką mamy już zaplanowany zakup Switcha.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?