Strona główna » To nie wina Microsoftu, że ich najlepsza usługa na Xboxie nie wypaliła

To nie wina Microsoftu, że ich najlepsza usługa na Xboxie nie wypaliła

Powinniśmy mieć za to uzasadnione pretensje do wydawców.

Żyjemy w cudownych czasach gdy granie staje się dostępne i komfortowe jak nigdy wcześniej. Gry o podobnej skali zaczynają pojawiać się na wielu platformach jednocześnie. Przykład? Ot, choćby Civilization VI, które dawno już opuściło rynek stricte PC i zawitało też na iOS, Nintendo Switch a lada chwila pojawi się na Xbox One i PlayStation 4. A niedługo do listy dojdzie też streaming taki jak Google Stadia, Project XCloud czy rozwiązania chmurowe od PlayStation. Zatem grać można gdzie się chce i na czym się chce.

Czy przy tym wszystkim nie czujecie się czasem oszukani?

Zakładając, że chcecie zagrać w takiego Tomb Raidera. W tej chwili jesteście zmuszeni kupić go osobno w wersji na PC, Xboxa i ewentualnie (gdyby wyszedł) na Switcha. To cały czas dokładnie ten sam produkt, który przecież niczym się nie różni. W dodatku postępy w grze na każdej z tych platform są różne, osiągnięcia również. To potrafi być frustrujące bo chyba nikt nie lubi płacić po kilka razy za to samo.

W 2017 roku Microsoft doszedł do tych samych wniosków

Uruchomił wówczas program Xbox Play Anywhere, który rozwiązywał większość problemów. Idea prosta – kupujesz grę i możesz grać na wszystkich urządzeniach opartych na Windows 10, trzymać zapisy z gry w chmurze i mieć wspólne osiągnięcia. Rozpoczynasz więc rozgrywkę w miejscu, w którym skończyłeś wcześniej. Fantastyczny pomysł, który chociaż funkcjonuje do dziś – praktycznie się nie przyjął. Dziś lista zawiera 74 pozycje z czego większość i tak stanowią indyki lub tytuły o których mało kto słyszał. Z większych wydawców na placu boju pozostał osamotniony Microsoft.

Powodów ku temu jest zasadniczo kilka

Przede wszystkim – zwyczajne skąpstwo ze strony producentów. Skoro ludzie są skłonni kupić tę samą grę na dwóch platformach, to czemu nie wziąć tych pieniędzy? Z tego założenia wyszli praktycznie wszyscy dlatego trudno dziś znaleźć tytuł w programie, który nie został wydany przez Microsoft.

Drugi powód to… rosnący w siłę abonament Game Pass, który tak naprawdę oferuje dokładnie to samo z tą różnicą, że tam gry nie otrzymujemy na własność a kupujemy do nich tylko dostęp. Dziś chyba nikt nie ma wątpliwości, że Game Pass okazał się ogromnym hitem i poniekąd zdefiniował pojęcie abonamentu na gry. Pionierska usługa, której idea została zaczerpnięta od platform VOD zdaje się działać na tyle dobrze, że Xbox Play Anywhere okazał się zwyczajnie zbędny.

Xbox Play Everywhere będzie dostępny też w Project Scarlett

To dobrze, bo oznacza, że zakupione gry odpalimy również na nowej konsoli. Scarlett ma również posiadać wsteczna kompatybilność z Xbox One, 360 oraz Classic i tym samym zapewnić nam ogromną bibliotekę gier. Nie przewiduję nagłego wybuchu popularności tej usługi, czego strasznie żałuję. Jest ona utrzymywana raczej tylko ze względów wizerunkowych a przyszłość należy do Game Passa, którego mamy zobaczyć również na innych platformach. W efekcie otrzymamy prawie to samo, tylko lepiej.

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?