Strona główna » Zaskoczenie u Xiaomi czyli premiera nowych produktów

Zaskoczenie u Xiaomi czyli premiera nowych produktów

Telefony, oczyszczacz powietrza i... walizki

Xiaomi szaleje. Inaczej tego nie potrafię ująć słowami ale trudno opisać tempo w jakim wypuszczają nowe produkty. To już nawet nie jest zalew tylko dosłownie tsunami. Dopiero co przeżywaliśmy ostatnie premiery a do sklepów trafiają kolejne. Tym razem pokazano jednak nie tylko telefony ale też nowe gadżety do domu i w podróży. I wiesz co? Były nawet ciekawsze niż telefon!

Mi Air Purifier 3H

Nowy oczyszczacz powietrza to udoskonalona konstrukcja znanego nam już urządzenia. Według producenta pozwala na eliminację 99,7% zanieczyszczeń w powietrzu. Wyposażony w laserowy czujnik zanieczyszczeń oraz Smart OLED czyli panel sterowania. Podobnie jak poprzednio także i tutaj zarządzać nim można poprzez aplikację Mi Home.
Zwiększono również jego zasięg który teraz wystarcza na 45m2 a obsługiwać go można Alexą i Asystentem Google. Cena? Jak zawsze szalenie konkurencyjna – raptem 699zł. Wizualnie? Śliczny!

Walizka od… Xiaomi?

Skoro w ofercie są już plecaki to dlaczego nie rozszerzyć tego o walizki? Do oferty trafiły konkretnie dwa modele (plus ich odmiany kolorystyczne). Jedna w wersji Classic, to nic innego jak klasyczna walizka materiałowa wyposażona w elastyczne pasy zapinana na zamek TSA. Jej cena to 299zł

Ciekawszą opcją jest model o wdzięcznej nazwie Xiaomi Metal Carry-on Luggage 20″. To walizka wykonana w 100% ze stopu aluminium i magnezu. Podobnie jak poprzednik, zamyka się ją na zamek TSA ale to co przykuło moją uwagę – nie ma tutaj suwaka! Całe zamknięcie bardziej przypomina pojemnik hermetyczny, zatem jedna pokrywa wchodzi w drugą i domyka całość bardzo szczelnie. Nie ma szans włamać się do takiej walizki metodą na długopis czy śrubokręt. Do tego w środku masa komór, przegródek, pasów i zapięć więc można być spokojnym o swój bagaż. Nie mogło zabraknąć standardu czyli wysuwanej rączki i kółek. Wbrew pozorom całość cały czas jest wyjątkowo lekka. Jako, że na co dzień prowadzę bloga podróżniczego mam pewne skrzywienie na punkcie walizek i nie mogłem przestać się nią zachwycać chociaż mam co do niej dwie uzasadnione obawy. Pierwsza – nie mam pojęcia jak poradzą sobie na lotniskach z prześwietleniem takiej walizki a druga – co w przypadku odkształcenia pokrywy w przypadku dużego nacisku? Wszyscy wiemy jak na lotniskach szanuje się nasze torby i obawiam się o wytrzymałość tego elementu. Trzeba by się kiedyś o tym przekonać. Walizka już taka tania nie jest, bo kosztuje aż 899zł.


Redmi Note 8T oraz Xiaomi Mi Note 10 Pro

Na całym wydarzeniu nie mogło oczywiście zabraknąć telefonów. Pierwszym bohaterem był świetnie wyceniony Redmi Note 8T. Na pokładzie ma Snapdragona 665, 3 lub 4 GB Ram, NFC, sporą baterię i aż poczwórny aparat.

Niestety, ten dość znacząco wystaje ponad obudowę ale z drugiej strony – telefon cały czas posiada port Jack oraz naprawdę niewielki Notch. Ceny zaczynają się od 799zł.

Mi Note 10 Pro to z kolei średniak w cenie flagowca. To pierwsza słuchawka z aparatem aż 108 megapikseli oraz aż 5 oczkami! Jest tutaj wszystko:

  • jednostka główna 108 MP, Samsung ISOCELL Bright HMX, 1/1.33″, f/1.69, piksele 0,8μm (1,6μm dzięki Tetracell), optyczna stabilizacja obrazu (OIS), wzmocniona stabilizacja cyfrowa, zdjęcia RAW, tryb nocny, 8 soczewek w wariancie Pro,
  • ultraszeroki kąt 20 MP, pole widzenia 117 stopni, 1/2.8″, f/2.2,
  • podstawowy teleobiektyw 12 MP, Samsung SAK2L3, 2-krotne przybliżenie optyczne,
  • teleobiektyw 8 MP z OIS, pozwalający na 5-krotne przybliżenie optyczne, 10-krotne hybrydowe i 50-krotne cyfrowe w wersji Pro, w standardowej ma on 5 MP,
  • sensor do zdjęć macro z odległości nawet 2 cm.

Według DxoMark mamy do czynienia z najlepszymi aparatami na rynku. Taka rekomendacja musi robić wrażenie! Poza tym bateria o pojemności 5260mAh, Snapdragon 730G, zakrzywiony AMOLED o przekątnej 6,47″. Ceny?

  • Xiaomi Mi Note 10 6/128 GB – 2499 złotych,
  • Xiaomi Mi Note 10 Pro 8/256 GB – 2799 złotych.

Designersko wygląda jak wszystko inne na rynku – szału nie robi. To co jednak rzuciło mi się w oczy to… oj, mamy do czynienia z grubaskami! Prawie 1cm grubości (plus ponownie, wystająca kamera!). Dużo!

Filip Turczyński

Chcesz wiedzieć więcej?